Chłopiec na szczycie góry - John Boyne, czyli jak zmanipulować dziecięcy umysł

Chłopiec na szczycie góry - John Boyne, czyli jak zmanipulować dziecięcy umysł

Tym razem będzie dość poważnie bo i tematyka mało zabawna ale raz na jakiś czas można zachowywać się jak człowiek dorosły i przeczytać coś bez śmieszkowania i romansów. Ale nie żebym poszła na jakiś kompromis – co to to nie. Jest w tle II Wojna Światowa? Jest. A jak już do tej pory powinniście moi drodzy wiedzieć – ja bardzo lubię motywy wojenne w książkach. W tym przypadku ciężko mówić o „tle” czy „motywie” bo tak na prawdę to mam wrażenie że II WŚ jest tutaj główną bohaterką.

chłopiec na szczycie góry boyne

To było moje drugie spotkanie z Johnem Boynem, lata temu zachęcona pozytywnymi opiniami przeczytałam najsłynniejsze dzieło autora – „Chłopca w pasiastej piżamie”. Część z Was może kojarzyć film o tym samym tytule, który swoją drogą jest dość dobrą ekranizacją i uważam, że zdecydowanie warto go obejrzeć. 
Tak przy okazji... nie uważacie, że jest jakieś takie nieoficjalne przyzwolenie na demonizowanie Niemców w powieściach z motywem historycznym? Nie zrozumcie mnie źle, nie urodziłam się wczoraj. Znam historię i wiem co się wydarzyło ale chyba każdy dorosły, logicznie myślący człowiek wie, że podczas zarówno I jak i II Wojny Światowej ucierpiało również wielu niewinnych Niemców. Między innymi o tym własnie w swoich dziełach przypomina nam Boyne. O tym, że „Niemiec to też człowiek” i że „nie wszystko jest czarne lub białe”, co trzeba przyznać jest powiewem świeżości wśród pozycji na siłę demonizujących cały naród niemiecki.

chłopiec na szczycie góry boyne

Tytułowym „Chłopcem na szczycie góry” jest mały Pierrot. Gdy chłopiec w skutek niefortunnych zdarzeń zostaje sierotą, trafia do domu dziecka i przekonuje się, że życie nie należy do najłatwiejszych. Niespodziewanie otrzymuje list od ciotki w którym wyraża ona chęć zaopiekowania się  swoim bratankiem. Pierrot wyrusza w podróż z Francji w której spędził całe swoje życie, do Austrii – kraju w którym jako gosposia w wielkim domu na szczycie góry pracuje jego ciotka Beatrix. Bardzo szybko orientujemy się, że zamożnym pracodawcą kobiety jest nikt inny jak sam Adolf Hitler, który swoją drogą cieszy się sympatią i niewymuszonym szacunkiem całej służby.  Mężczyzna jest żywo zainteresowanym małym chłopcem który zamieszkał w jego domu, postanawia sprawować nad nim niemal ‘ojcowską’ pieczę i wychowuje Pierrota na swoją prawą rękę. Chłopiec jest samotny i zagubiony przez co staje się bardzo podatny na wpływy Fuhrera. Z miłego i ułożonego chłopca staje się młodym, aroganckim mężczyzną przekonanym o swojej wyższości. Jego lojalność i oddanie Hitlerowi wykracza poza wszelkie moralne granice i sprawia że zaczynamy zastanawiać się nad tym jak plastyczna i jednocześnie krucha jest psychika dziecka. Gdy dochodzi do wybuchu II Wojny Światowej Pierrot powoli zaczyna rozumieć, że ideologia którą mu dotychczas wpajano nie jest tą właściwą...

Nie jest to łatwa pozycja ale wciąga od pierwszej strony, gorąco polecam wszystkim który są już odrobinkę znudzeni tym jak wyglądają wszystkie książki z motywem II WŚ. "Chłopiec na szczycie góry" zdecydowanie jest historią obok której nie przejedziemy obojętnie i zostanie z nami na kilka kolejnych dni po przeczytaniu.



anka


Książkowy TAG - Finally Fall Book Tag!

Książkowy TAG - Finally Fall Book Tag!


Od jakiegoś czasu na YouTube szaleje nowy jesienny tag, autorką jest Alina z kanału Tall Tales (oryginalny TAG), jako że zawsze lubię oglądać takie filmiki stwierdziłam, że skusze się i wezmę udział w zabawie :)
Żeby nie było za łatwo, postaram się wspominać tylko o książkach, które przeczytałam w tym roku.
Nie chciałam dosłownie tłumaczyć pytań bo najzwyczajniej w świecie – brzmiały kretyńsko po polsku. Wszyscy wiemy, że to co dobrze brzmi po angielsku, często dużo traci podczas tłumaczenia np. jedno z moich ulubionych słówek „creepy” - często go używam, najczęściej w formie „creepy as f*ck”... ciężko je czymś zastąpić ;)


1.  Książka z wyraźną, żywą scenerią/światem.
    
In fall, the air is crisp and clear: name a book with a vivid setting! 

Szóstka wron – Leigh Bardugo
Czy ja muszę coś dodawać? Bardzo spodobał mi się świat wykreowany przez Bardugo, elementy fantastyki nie były jakieś cudaczne i przerysowane, dający się lubić bohaterowie na których nam zależy, przygody, humor. Książek nie zdominował wątek romantyczny co ostatnimi czasy często ma miejsce w fantastyce. 
Mam malutką nadzieje, że autorka pokusi się jeszcze na jakąś serię w tym klimacie. 
(Psssst. Pssst. Grisza też była spoko!)

2.  Książka pięknie napisana, jednocześnie mówiąca o trudnym temacie – stracie, żałobie.
    Nature is beautiful… but also dying: name a book that is beautifully written, but also deals with a heavy topic like loss or grief. 

Tysiąc pocałunków - Tillie Cole
Teoretycznie jest to młodzieżówka więc nie powinna mnie jakoś wybitnie porwać ale co zrobić - starzeje się w zawrotnym tępie i coraz więcej rzeczy porusza moje mroczne serduszko. 
Chłopak i dziewczyna. Dorastają razem, potem on wyjeżdża. Potem wraca. Zakochują się w sobie mimo wszelkich przeciwności losu. Pojawia się choroba. Postanawiają uzbierać tysiąc pocałunków.
A tak serio to po drodze jest o wiele, wiele więcej. Bardzo przyjemnie napisana historia o miłości i radzeniu sobie z tym co nieuniknione.

3Książka (oparta na faktach), która nauczyła Cię czegoś nowego.
    Fall is back to school season: share a non-fiction book that taught you something new.

Persepolis - Marjane Satrapi
Część z Was może kojarzyć tę pozycję, swojego czasu było o niej głośno na zagranicznym booktube. Persepolis to powieść graficzna oparta na prawdziwych doświadczeniach autorki, opowiadająca o narzuconym siłą reżimie religijnym w Iranie. Marjane przedstawia początki rewolucji islamskiej w swoim kraju, następnie przenosi akcję do Wiednia w którym mieszkała przez lata.
Aktualne wydarzenia w Europie dotyczące imigrantów/uchodźców/dżihadystów wzbudzają wiele kontrowersji, wiemy dużo o islamie samym w sobie ale mało kto pamięta o tym, że w krajach muzułmańskich wszystko kiedyś wyglądąło zupełnie inaczej.

4. Książka o fikcyjnej rodzinie/domownikach/grupie przyjaciół której częścią chciałabyś być.
    In order to keep warm, it’s good to spend some time with the people we love: name a fictional family/household/friend-group that 
     you’d like to be a part of.

Ania z Zielonego Wzgórza – Lucy Mound Montgomery
W tym roku zaopatrzyłam się w końcu we wszystkie części przygód Ani. Anki. Anny. Broń-Cię-Panie-Boże Adźi (I feel you girl) – proces czytelniczy trwa. Sama Ania jest moją bratnią duszą. 
Niekończąca się ilość durnych pomysłów – super. 
Kompletne nie zdawanie sobie sprawy z konsekwencji swoich poczynań – jak najbardziej. 
Wybitna niechęć do brania na siebie odpowiedzialności i podejmowania zobowiązań – zgadza się. 
Skłonności do dramatyzmu i użalania się nad swoim straszliwym losem – ooh yeah.
Do tego Maryla, Mateusz, Małgorzata no i naturalnie mój pierwszy ‘książkowy mąż’ – Gilbert.
Czego chcieć więcej?

5.  Stosik w jesiennej kolorystyce ;)
    The colourful leaves are piling up on the ground: show us 
     a pile of fall-colored spines!
                                                                             ---------------->



6. Książka w której ktoś opowiada historię.
    Fall is the perfect time for some storytelling by the fireside: share a book wherein somebody is telling a story. 


Kwiat Śniegu i sekretny wachlarz - Lisa See
Tego jeszcze o mnie nie wiecie ale uwielbiam klimaty bliskiego wschodu w literaturze. Chiny? Japonia? Jestem na tak! Miłość zapoczątkowały Wyznania gejszy a potem już poszło z górki. Jeśli lubicie barwne i tajemnicze historie opowiadające o kulturze wschodu to musicie sięgnąć po Lisę See.
W Kwiecie śniegu i sekretnym wachlarzu autorka pięknie buduje klimat powieści i świetnie przedstawia realia XIX-wiecznych Chin. 
Lilia, mając 80 lat, opowiada historię swojego życia, opowiada o wielkiej przyjaźni między dwoma dziewczynkami pochodzących z różnych sfer społecznych. Bohaterki zostały sobie przypisane jako laotong -  siostry na całe życie. Przysięgały wspierać się w trudach, opiekować się sobą w chorobie i nie opuścić drugiej aż do śmierci. Niestety życie żadnej z kobiet nie należało do najprostszych i niejednokrotnie wystawiło ich przyjaźń na próbę. Cudowna opowieść o losach dwóch kobiet na przestrzeni czasu.


7.  Mroczna i niepokojąca książka.
    The nights are getting darker: share a dark, creepy read.

Dziewczyna z sąsiedztwa – Jack Ketchum
Oglądaliście film o tym samym tytule? Ja nie pamiętałam o tym dopóki nie zaczęłam czytać książki ale wszystko powróciło… Koszmarne. Nigdy nie nazwałabym tej książki horrorem, to jest bardziej thriller/thriller psychologiczny, ale trzeba przyznać, że miesza w głowie. Nawet jeśli pamiętacie o czym był film (telegraficzny skrót: małe miasteczko, dziewczyna jest przetrzymywana w piwnicy przez chorą psychicznie babę która znęca się nad nią psychicznie i fizycznie, do tego dołączają się jej bachory oraz dzieciaki z sąsiedztwa) to warto sięgnąć po książkę bo dawno nic mnie tak nie wkur**ło, oj dawno. Byłam taka zła podczas czytania! Że nikt nic nie zrobił! Że nikt nie naskarżył! Że nikt się nie zbuntował! Rzadko kiedy zdarza mi się, że myślę i przeżywam książkę nawet wtedy kiedy akurat nie mam jej w ręku. Czytając nie mogłam uwierzyć, że ludzie są zdolni do takiego okrucieństwa.

8. Książka rozgrzewająca serduszko, pozycja która może ‘ogrzać’ czyjś zimny i deszczowy dzień.
    The days are getting colder: name a short, heartwarming read that could warm up somebody’s cold and rainy day.

Pax - Sara Pennypacker, Jon Klassen
Pozycja typowo dla dzieci ale nie powiem, żebym się nudziła. Opowieść o chłopcu i jego lisku <3 Mam sentyment do lisków po Małym księciu więc nie trzeba było mnie dwa razy namawiać do zakupu. 
Przyjaciele zostają rozdzieleni gdy ojciec chłopca idzie do wojska. Peter trafia do dziadka, Pax zostaje porzucony w lesie. Chłopiec tak bardzo tęskni za lisem, że ucieka z domu aby go odnaleźć, tymczasem Pax stara się przystosować do życia w lesie nie tracąc nadziei, że przyjaciel po niego wróci. Oczywiście nie jest łatwo, na drodze chłopca piętrzą się przeszkody. Czy Peter znajdzie Paxa? Czy Pax będzie pamiętał Petera? Czy będzie happy end? Czy mogę być bardziej irytująca?
Przeczytacie to się dowiecie.
Trolololo.
Jak ta książka nie nie sprawi, że zrobi się Wam ciepło na duszy to nie wiem już jak Wam pomóc.

9.  Ulubiona książka/książki do której chcę wkrótce powrócić.
     Fall returns every year: name an old favourite that you’d like to return to soon.

Dzieci z Bullerbyn - Astrid Lindgren
Jako, że jest to jedna z moich ukochanych książek z dzieciństwa nie mogłam się powstrzymać gdy dojrzałam ilustrowane cudo na stronie księgarni. Od kiedy wpadła mi w ręce cały czas czaje się, żeby ją ponownie przeczytać ale zawsze jakoś szkoda mi czasu... tyle nowych książek czeka w kolejce. Wydaje mi się jednak, że jeszcze w tym roku po nią sięgnę bo za każdym razem jak podchodzę do półki z książkami to głaszczę ją jak jakiś CREEP. Trzeba z tym skończyć.



10.  Ulubiony czytelniczy gadżet/akcesorium.
      Fall is the perfect time for cozy reading nights: share your favourite cozy reading “accessories”!

Kocyk. Ale jeszcze ważniejsze niż kocyk są kubki z hektolitrami kawy bądź herbaty. Kawa zazwyczaj rano, a herbata z racji że nadeszła jesień – 24h na dobę. Każda herbata. Dowolna. Ja jestem jednym z tych czubów którzy mają 189478 opakowań herbaty ale i tak z każdych zakupów wracają z kolejnym i jak luby patrzy spod byka i pyta :
„A czy ty nie masz już tego za dużo? Nie ma gdzie tego trzymać...” 
– odpowiadam dumnie : „TAKIEJ jeszcze nie mam!”
Ostatnio faworytem jest earl grey z dużą ilością cytryny i dużą ilością cukru.
I nawet nie chce słyszeć, że ktoś tu nie słodzi herbaty czy kawy! Ludzie którzy nie słodzą są smutni. Brak cukru jest powodem wszystkich waszych problemów. True story. Kompletnie nie akceptuje tego, że ktoś nie słodzi. Zapytajcie mojej siostry. Ona nie słodzi od lat. Ale tylko u siebie w domu, bo ja zawsze wszystko jej słodze. Odrobinkę. Ona czasem tego nawet nie czuje ale ja wiem, że ‘zostało posłodzone’ i mi lepiej. 
Czy to jest normalne? Nie.
Ale wszystko jest w porządku dopóki ktoś mnie nie zdiagnozuje.

11. Oznaczanie innych do tagu
     Spread the autumn appreciation and tag some people!

Nie urodziłam się wczoraj i wiem, że robienie tagów nie jest dla każdego więc oznaczać nie będę ale mam nadzieje, że ktoś się skusi tak jak ja :)


anka
We dwoje – Nicholas Sparks, wyszło i tym razem

We dwoje – Nicholas Sparks, wyszło i tym razem

Z Nicholasem Sparksem sytuacja jest prosta – albo nie lubisz i nie możesz znieść, albo lubisz i czytasz wszystko jak leci. Jako, że ja jestem w tej drugiej kategorii to raz na jakiś czas sięgam po książki tego autora z ogromną przyjemnością. Twórczość Sparksa jest zawsze prosta, łatwa i przyjemna w odbiorze, ktoś powie, że na jedno kopyto ale czy to coś złego? Umówmy się - nie są to arcydzieła literatury światowej ale jeśli mamy ochotę się oderwać i przeczytać coś  niezobowiązującego to Sparks jest zawsze dobrym rozwiązaniem. Chociaż nie powiem... czasem zdarzyło mi się uronić łezkę czy dwie podczas czytania.


Śmiem stwierdzić, że pewnie większość z Was (ze mną na czele) trafiła na tego autora dzięki filmowi pt. ”Pamiętnik”. Oooj tak. Ryan Gosling, pocałunki w deszczu – jaki to był HIT! Tutaj zaczyna się mój drobny problem ze Sparksem. Ale taki maluuutki. Wole filmy na podstawie jego powieści od... samych książek. Tak! Powiedziałam to! Filmy są lepsze od książek. Absolutnie nie oznacza to, że książki są złe – oznacza to, że filmy są dobre :) Zawsze mam wrażenie, że filmy niosą ze sobą większy ładunek emocjonalny. Ale to dobrze, bo zawsze po przeczytaniu książki oglądam film który był na niej oparty i jeszcze nigdy się nie zawiodłam.

Koniec wywodów o autorze, przejdźmy do książki! „We dwoje” to jego najnowsza powieść i muszę przyznać, że jestem pozytywnie zaskoczona. Jego poprzednia książka „Spójrz na mnie” niestety nie przypadła mi do gustu. Tak szczerze to nie pamiętam nawet o czym była.
Na szczęście tym razem sprawy mają się inaczej.



We dwoje” to opowieść o rodzinie. O tym, że nie zawsze jest łatwo i sielankowo. O przeciwnościach i złośliwości losu.
Russel i Vivien są udanym małżeństwem. Gdy w ich zyciu pojawia się London (tak, nie było już dziwniejszych imion – to dziewczynka) są najszczęśliwszymi ludzmi na Ziemi. Do czasu. Dziecko, pieniądze znikające z konta, utrata pracy są tylko częścią ich problemów. Para powoli oddala się od siebie, w dodatku dochodzi do wciąż dość niespotykanej w naszych czasach zamiany ról – Russ zostaje tatą na pełen etat a Vivien wraca do pracy i tak na prawdę dopiero wtedy zaczynają się prawdziwe kłopoty. Matka dziewczynki przestaje mieć czas dla rodziny, rzucając się w wir pracy, a Tata-Na-Etacie próbuje pogodzić wychowywanie córki z rozkręcaniem własnego biznesu.
Cała historia napisana jest w bardzo niewymuszony sposób. Nie ma przerysowanych dramatów, bohaterowie wydają się być prawdziwymi ludzmi dzięki czemu bardzo łatwo się do nich przywiązujemy i przejmujemy się ich losem.
Trzeba również przyznać, że relacja ojciec-córka jest urocza i chwytająca za serce. Wydaje mi się, że dla kobiet mężczyzna zajmujący się dzieckiem zawsze jest wzruszającym obrazkiem, a przynajmniej we mnie wywołuje to uczucia o które nigdy nie podejrzewałabym mojego zlodowaciałego serca ;)


Jaka jest Wasza ulubiona powieść Nicholasa Sparksa?


anka

PODSUMOWANIE WRZEŚNIA

PODSUMOWANIE WRZEŚNIA



Tak. Ja wiem, że każdy posiadacz/posiadaczka bloga bądź kanału na YT zawsze o tym wspomina ale... kiedy ten miesiąc przeleciał? Mamy PAŹDZIERNIK? Jeszcze chwila i w sklepach zapanuje świąteczny klimat (w Danii już teraz powoooli, nieśmiało na sklepowych półkach pojawiają się pierniczki w czekoladzie i czekoladowe Mikołaje... lol).
Wrzesień nie był moim najlepszym miesiącem pod względem ilości przeczytanych książek. Pod koniec sierpnia skończyłam odświeżać sobie Harrego Pottera (4625649 raz) i miałam po nim straszliwego książkowego kaca. Oj ciężko było się za coś zabrać, ale po stoczeniu walki z samą sobą udało mi się zamknąć miesiąc z 8 pozycjami na koncie :)



Dziewczyna, którą kochałeś – Jojo Moyes

Czy po „Zanim się pojawiłeś” trzeba jeszcze komuś tę autorkę przedstawiać? Przeczytałam już klika książek Moyes i nie zawiodłam się. Wszystkie książki czyta się szybko, łatwo i przyjemnie. Jedyne ‘ale’ mam właśnie do kontynuacji „Zanim się pojawiłeś”... po co to komu było? A należy wspomnieć, że w przyszłym roku doczekamy się trzeciej części i tym sposobem powstanie nam trylogia o.O
Ale ja nie o tym. Co mi nic nie mówicie, ze się rozgaduje nie na temat? Takie koleżanki jesteście tak?
W „Dziewczynie, którą kochałeś” przeplatają się historie dwóch kobiet i pojawia się mój ulubiony motyw w literaturze – 2 różnych bohaterów, 2 miejsca i 2 czasy (przedziały czasu?). Obie kobiety zmagają się z pewnymi problemami – Sophie walczy o przetrwanie w okupowanej podczas I Wojny Światowej Francji, a blisko 100 lat później w Londynie Liv zmaga się z utratą bliskiej osoby, starając się wiązać koniec z końcem. Ich losy splotą się ze sobą w dość niespodziewany sposób...

7/10

Margo – Tarryn Fisher

Ktoś mógłby uznać, że to małe oszustwo ponieważ był to audiobook :O. Powróciłam do słuchania książek na dobre, jakoś to właśnie jesienią najczęściej sięgam po taka formę... czytania? Skusiłam się w tym miesiącu i wykupiłam abonament w Storytel (nie to nie współpraca, nie nikt mi nie płaci) i jako, że pewne rzeczy zostały w tej aplikacji poprawione (np. w końcu można przyspieszyć lektora) to jestem bardzo zadowolona.
Margo... ja mam taki trochę love&hate relationship z Tarryn Fisher. Jej książki są w jakiś zaskakujący sposób wciągające ale jedyne co przychodzi mi do głowy gdy chce opisać jej twórczość to – DZIWNA. Mrocznie, niepokojąco... dziwnie no!
Margo jest dziewczyną pochodzącą z patologicznej rodziny, mieszkającej w patologicznym sąsiedztwie, w patologicznym miasteczku. Jej jedynym promyczkiem słońca jest Judah (którego imię było cały czas czytane tak jak widzimy - JUDAH, zamiast DŻUDA i WCALE mnie to nie wku****ło. Wcale.) – przykuty do wózka chłopak, mieszkający nieopodal. Dni upływają im na szwendaniu się po mieście i planowaniu lepszej przyszłości, tymczasem pewnego dnia ginie mała dziewczynka którą oboje znali. Gdy Margo odkrywa jak doszło do zbrodni, postanawia ukarać oprawcę... niestety to sprawia, że włącza się w niej killer mode. Potem jest już coraz dziwniej. Ale i intrygująco. Książka nie jest długa więc polecam.

6/10

Grzech Aniołów – Charlotte Link 
Mamy jesień więc u mnie obowiązkowo musiała pojawić się Link! Od początku muszę ostrzec, że nie jest to najlepsza pozycja tej autorki. Niestety. Ale mimo wszystko "Grzech Aniołów" czytało się gładko i bez przestojów. Tym razem mamy do czynienia z bliźniakami, przy czym jeden z nich ma poważne problemy z psychiką. Tylko który? Odpowiedź na to pytanie zna matka braci, ale czy podzieli się tą informacja na czas? Czy nie będzie za  późno? Po raz kolejny bliźnięta przedstawione są jako dwójka bardzo dziwnych ludzi którzy nie potrafią normalnie funkcjonować w pojedynkę. Lekki przerost formy nad treścią ale jest mrocznie i tajemniczo więc w sam raz na wrzesień.

5/10

Trylogia Griszy: Cień kości/Szturm i grom/Ruina i Rewolta – Leigh Bardugo 
Ooo tak. To było to czego od dawna było mi trzeba. Zazwyczaj bronie się przed trylogiami i seriami które mają 5/6/7 i więcej części ale jako że zakochałam się w „Szóstce wron” i „Królu kanciarzy” nie mogłam przejść obojętnie obok Trylogii Griszy i absolutnie nie żałuję. Trylogia jest odrrrrrobinkę słabsza od „Szóstki wron” ale należy pamiętać, że była napisana wcześniej, widzimy więc że autorka robi postępy.
Griszowie są ludźmi posiadającymi pewne nadludzkie umiejętności. Władanie wiatrem? Nie ma sprawy. Zatrzymywanie ludzkiego serca na odległość? Proszę bardzo. Uzdrawianie? Też spoko. Ale, żeby nie było tak kolorowo to mamy również czarny charakter (który skradł mi serce w pierwszym tomie, potem okazało się, że jest kompletnym dupkiem... story of my life) który chce być Mrocznym-Królem-Świata nawet jeśli będzie musiał wybić pół kraju aby tego dokonać. Dla równowagi mamy dziewczynę znikąd która całkiem przypadkiem okaże się przeciwwagą dla całego zła. Wiem, że nie brzmi to dobrze – można by uznać, że książka zawiera wszystkie wyświechtane motywy książkowe których nienawidzimy ale NIE. To wszystko jest tak dobrze napisane. Taaak dobrze <3 Wątek miłosny nie jest mdły i naiwny, dziewczyna nie jest szarą myszką która staje się assasinem, ludzie się oszukują/zdradzają/wybaczają sobie/odkupują swoje winy. Jest na prawdę DOBRZE. Bywa zabawnie, bywa zaskakująco. Polecam!

8/10

Illuminae – Jay Kristoff, Amie Kaufman

O tej książce nie będę się rozpisywać, poświęciłam jej osobny post:

7/10

To, co zostawiła - Ellen Marie Wiseman

Na koniec perełka. Do przeczytania tej książki przekonała mnie recenzja Justyny z Livingbooksx :)
Ponowni mamy do czynienia z dwoma kobietami, dwoma miejscami i dwoma rożnymi ‘czasami’ (?! jakoś głupio to brzmi zawsze). 
Rok 1929, nastoletni Clara zakochuje się we włoskim imigrancie, czego absolutnie nie może zaakceptować surowy ojciec dziewczyny. Kiedy córka odmawia poślubienia wybranego dla niej kandydata – mężczyzna zamyka ją w ośrodku dla umysłowo chorych. 
Ponad 60 lat później, Isabell pracująca dla muzeum trafia do od roku zamkniętego ośrodka w celu przejrzenia rzeczy pozostawionych przez byłych pacjentów. Dziewczyna trafia na kufer należący do Clary, a jej uwagę przykuwa dziennik kobiety. Isabell postanawia dowiedzieć się wszystkiego na temat życia zdrowej umysłowo Clary w szpitalu psychiatrycznym.
BARDZO polecam. Przyznam, że momentami byłam strasznie zła na to co dzieje się w książce, chciałam krzyczeć : „ale tak nie można!”, „kuwaaa czemu nikt nic z tym nie zrobił!”. 
Porusza, wciąga i zaskakuje.

7/10


Jakie ciekawe pozycje trafiły w wasze ręce we wrześniu?



anka
Bez serca – Marissa Meyer, książka która złamała mi...

Bez serca – Marissa Meyer, książka która złamała mi...

... serce.
Nie jestem wybitnie emocjonalną osobą, trzeba się postarać żeby mnie poruszyć. Na palcach jednej ręki mogłabym policzyć ile raz po skończeniu książki było mi szczerze i realnie przykro. Ostatnią pozycją po której zaniemówiłam z rozpaczy był Taniec ze smokami – Georga R. R. Marina (#johnsnow4ever) przeczytany ponad 3 lata temu. Tym razem dość szybko zżyłam się z bohaterami i mimo, że od początku wiedziałam jaki musi być finał tej historii – do samego końca miałam nadzieje na cud. 
Zabolało mnie serduszko. 
Oj zabolało. 


Marissa Meyer jest jedną z moich ulubionych autorek. Jeśli ktoś jeszcze nie słyszał o Sadze księżycowej to polecam czym prędzej się z tematem zapoznać! Jest to seria książek które są mocno inspirowane... bajkami. Inspiracja to chyba nie jest właściwe słowo. Powiedzmy, że są to alternatywne wersje Kopciuszka, Czerwonego kapturka, Roszpunki oraz Królewny Śnieżki w klimacie fantastyki. Zabawne, poruszające i trzymające w napięciu przygody bohaterów sprawiają, że po skończeniu Sagi zdecydowanie mamy ochotę na więcej!

Tutaj przychodzi czas na Bez serca
Komu tego serca brak? Kto jest tak okrutny i bezwzględny? Dla kogo jedynym rozwiązaniem problemów jest skracanie ludzi o głowę?
Dokładnie tak! Zgadliście, mowa o Królowej Kier. 
Ale przecież nikt nie jest zły z natury, prawda?
Catherine miała ogromny talent do pieczenia, a jej największym marzeniem było otwarcie małej, przytulnej piekarni. Niestety taka ‘ścieżka kariery’ była nie do pomyślenia dla wysoko urodzonej panny. Inne opcje? Ślub. Jedyne czego oczekuje się od dziewczyny to wyjście dobrze za mąż i urodzenie dzieci. Na jej nieszczęście, Król (swoją drogą – bardzo wątpliwej urody) we własnej osobie jest nią głęboko zafascynowany. Każda panna na wydaniu byłaby zaszczycona będąc obiektem zainteresowań samego Króla, prawda? Cóż... nie Cath. Sprawy komplikują się jeszcze bardziej gdy do jej życia wkracza tajemniczy młodzieniec o którym nie może zapomnieć (nie dziwie się, ja też nie mogę). Mając duszę buntownika, dziewczyna pakuje się w ogromne tarapaty które ostatecznie doprowadzają do tragicznego w skutkach końca.  
Wszyscy wiemy, że Cath musi zostać królową. Wiemy również, że stanie się zgorzkniała i mściwa...


Chyba nie spodziewaliście się, że zdradzę co się stało z Catherine? Co sprawiło, że z sympatycznej, swawolnej dziewczyny stała się kobietą bez serca? Nie ma mowy! Chcę słyszeć jak pękają Wam serca </3
Historia pozornie pełna humoru, przygód i barwnych postaci sprawiła, że nie byłam w stanie zabrać się za czytanie czegoś nowego przez tydzień.
Cała ja.
Hej, ta książka sprawiła, że miałam ochotę położyć się na podłodze i płakać 3 dni bez przerwy.
Serdecznie polecam!



Jaka książka sprawiła, że wasze oczy znalazły się w 'mokrym miejscu'?


anka
Ciernista róża – Charlotte Link, kryminał dla początkujących

Ciernista róża – Charlotte Link, kryminał dla początkujących

Na początku roku dołączyłam do paru grup książkowych na facebooku i tam co chwilę ludzie zachwycali się coraz to nowym kryminałem, pomyślałam więc że może warto raz na jakiś czas wyjść ze swojej strefy komfortu? Nigdy nie byłam fanką kryminałów i thrillerów ale w tym roku postanowiłam dać im szansę.
Przypomniało mi się, że bardzo dawno temu, przypadkiem trafiłam na „Dom sióstr” – Charlotte Link i mimo że nie był to typowo gatunkowy kryminał czy thriller to ku mojemu zdziwieniu bardzo mi się spodobał. Jako że jestem ‘chomikiem’ to od tamtego czasu na moim czytniku pojawiło się parę pozycji tej autorki po które w ostatecznym rozrachunku nie sięgnęłam. Słomiany zapał to moje drugie imię (nie prawda, ale moje drugie imię nie podoba mi się na tyle, że chyba wolałabym ‘Słomiany zapał’). Ale ale, myślę że wrzesień to idealny moment na wkroczenie w strefę mroku ;)
Zanim rozwlekę się na temat „Ciernistej róży” muszę nadmienić, że książki tej autorki podobają mi się nie bez powodu, mianowicie większość z nich zawiera motyw który mnie w literaturze kupuje praktycznie zawsze:
- akcja dziejąca się w dwóch różnych miejscach i w różnym czasie.
A gdy dodatkowo jednym z ‘czasów’ jest okres II Wojny Światowej – przepadłam.


Karin jest nauczycielką z Berlina, które ma lekkie problemy ze zdrowiem psychicznym. Nie będąc w stanie dłużej wykonywać swojego zawodu, siedzi w domu i tak naprawdę to całymi dniami się nad sobą użala. Jej mąż (którego od samego początku możemy nazwać per ‘ten dupkiem’) nie ma w stosunku do swojej żony ani krzty empatii. Mimo protestów, kobieta wyrusza w ‘podróż biznesową’ w imieniu swojego męża. Na miejscu okazuje się, że jest problem z jej pokojem i ostatecznie Karin
nie ma gdzie się zatrzymać. Szczęśliwym trafem kobieta ląduje w domu Beatrice, 71-letniej sympatycznej staruszki która skrywa wiele tajemnic. Jak to w tego typu książkach bywa kobiety zaczynają ze sobą rozmawiać i dopiero wtedy tak naprawdę wszystko się zaczyna. 
Dowiadujemy się, że podczas II Wojny Światowej poprzez okrutny szereg niefortunnych zdarzeń Beatrice będąc dzieckiem musiała dzielić swój rodzinny dom z niemieckim komendantem i jego neurotyczną żoną... wtedy Beatrice nie wiedziała jeszcze, że ich losy zostaną ze sobą splecione na długie lata.
W międzyczasie w miasteczku dochodzi do kilku tajemniczych morderstw...


***
Nie będę nikomu ściemniać, że jest to wybitny kryminał który niesamowicie trzyma w napięciu bo absolutnie nim nie jest. Autorka zdecydowanie bardziej skupia się na wątkach obyczajowych niż kryminalnych, co nie zmienia faktu, że „Ciernista róża” wciąga od pierwszych stron i czyta się ją z zapartym tchem. Dla mnie Link jest świetnym wprowadzeniem w świat ‘poważnych’ kryminałów, w sam raz dla początkujących poszukiwaczy grozy.

Swoją droga mamy jesień, więc jeśli ktoś szuka książki która nadaje się na długie deszczowe, jesienne wieczory to powieści Charlotte Link są czymś wręcz idealnym.



Jest tu więcej fanów książek z wojną w tle? 

anka
Illuminae - Jay Kristoff, Amy Kaufman || Pierwsza część "The Illuminae Files"

Illuminae - Jay Kristoff, Amy Kaufman || Pierwsza część "The Illuminae Files"

O „Illuminae” dowiedziałam się grubo ponad rok temu za pomocą zagranicznych booktuberów, wszyscy jednogłośnie byli zachwyceni.
Nowa forma.
Piekne wydanie.
Ciekawa historia.
Achy i Ochy.
A u Nas?
Cisza.
Nikt się do wydania „Illuminae” nie pchał. Jakież ogromne było moje zaskoczenia gdy parę miesięcy temu Wydawnictwo Otwarte, a konkretniej Moondrive ogłosiło wielką akcje. Panie i Panowie, tego to u Nas jeszcze nie było! Będziemy mieć „Illuminae” po polsku! Ale... wydawnictwo szczerze przyznało, że wydanie tego typu książki jest kosztowne i nie chcą zainwestować sporej sumy pieniędzy w pozycję która się potem nie sprzeda. Zaproponowano czytelnikom układ. WY wpłacacie pieniądze, wyrażając przez to chęć zakupu książki a MY jako wydawnictwo po uzbieraniu konkretnej sumy – wydamy książkę. Ryzyka nie było, gdyby akcja się nie powiodła wydawnictwo obiecało zwrot każdej złotówki.
Można spokojnie stwierdzić, że akcja zakończyła sie pełnym sukcesem. Zebrano ponad 3 razy więcej pieniędzy niż zakładano. Książka została wydana, a ja mam nadzieję że nie była to ostatnia tego typu akcja. Oby było ich jak najwięcej!





Anka. Skup się. Do rzeczy.

Na samym początku trzeba wspomnieć, że „Illuminae” nie jest książką standardową. Wydaje mi się, że nie przesadzę jak powiem, że trzeba do niej podejść jak do teczki z aktami. To nie jest pozycja do której zasiadamy i czytamy ją jedym tchem. „Illuminae” jest zbiorem raportów, mniej lub bardziej prywatnych maili, różnego rodzaju schematów oraz odczytów z procesorów komputerowych. Musimy sami poskładać wszystko do kupy, wyciągać wnioski i snuć przypuszczenia. 
Taka forma może nie przypaść wszystkim do gusty, mnie samej na początku czytało się dość ciężko.  Mamy do czynienia z science-fiction więc można by oczekiwać jakiegoś wprowadzenia do nowego świata, przedstawienia postaci, zarysu fabuły. A tu nic, tylko dokumenty. Ale w tym jest siła!

Nie chcę robić Wam streszczenia książki bo cała przyjemność z czytania „Illuminae”  wynika z tego, że wszystko powoli odkrywamy sami. Jedni szybciej, drudzy wolniej.


        ***

Kady i Ezra właśnie się rozstali, są przekonani że to najgorszy dzień w ich życiu i o dziwo – nie mylą się. Całkiem przypadkiem akurat tego samego dnia na kolonię w której żyją przeprowadzona zostaje inwazja. Ludzie którzy przeżyli zostają ewakuowani i rozmieszczeni na trzech statkach: Hypatii, Alexandrze i Copernicusie. Oczywiście wróg nie daje za wygraną – żaden że świadków inwazji nie może przeżyć. Hypatia jest statkiem typowo badawczym, na Alexandrze przeważa wojsko a tymczasem na Copernicusie rozprzestrzenił się śmiertelny wirus. W momencie gdy wydaje się, że gorzej być nie może do gry wchodzi AIDAN – sztuczna inteligencja sterująca Alexandrem. Dowództwo stara sie utrzymać wszystko w jak największej tajemnicy. Na szczęście Kady nie jest dziewczyną która spokojnie siedzi i patrzy jak świat płonie – dzięki swoim technicznym umiejętnościom stara sie dowiedzieć co sie dzieje i kto za tym stoi.


Całej reszty dowiadujemy się z prywatnych korespondencji, protokołów laboratoryjnych i opisów nagrań z kamer. Powoli odkrywamy komu można ufać, a kto bedzie dążył do celu po trupach.

Domyślam się, że taka tematyka nie zachwyci każdego, nie skłamię jesli napiszę, że gdyby forma książki była inna to ja zapewne też bym po nią nie sięgnęła sama z siebie. Ale absolutnie nie żałuję, bo było warto! Fabuła jest ciekawa, nie mamy miliarda technicznych i niezrozumiałych dla normalnego człowieka określeń (miałam z tym problem w „Marsjaninie”) a forma wydania na prawdę cieszy oko.


Moondrive delikatni sugeruje, że możemy spodziewać się drugiej części „The Illuminae Files” – Gemina. Czekam z niecierpliwością.
Tak się tutaj zachwycam i tak słodzę, że wypadałoby dodać iż nie jest to absolutnie żadna współpraca a Wydawnictwo Otwarte nie ma pojęcia o moim istnieniu. Chociaż jak patrzycie na mojego bloga w tej chwili to jest to raczej oczywiste :)
Po prostu ciesze się, że polskie wydawnictwa wychodzą czytelnikom na przeciw. Niejednokrotnie słyszałam i czytałam o książkach którymi zachwycają się wszystkie kraje  anglojęzyczne (i nie tylko) a u Nas nikt nie był zainteresowany ich wydaniem ale to sie powoli zmienia.
Tak trzymać!

A wy macie jakieś zagraniczne tytuły które chcielibyście w końcu zobaczyć w polskim wydaniu?

anka
Copyright © 2014 booklicity , Blogger