Przybij 5! Najgorsze książki jakie "przeczytałam"

Przybij 5! Najgorsze książki jakie "przeczytałam"


Nie tylko ulubieńcami człowiek żyje, dlatego dzisiaj będę Was torturować najgorszymi książkami jakie wpadły mi w ręce. Kiedy człowiek dużo czyta, niemożliwe jest żeby był zachwycony każdą przeczytaną pozycją. Muszę z radością przyznać że trudno było mi przypomnieć sobie tytuły tych 5 znienawidzonych i przez chwilę myślałam że będę musiała Was przywitać tylko 4 a tego byśmy nie chcieli prawda? Jako osoba z lekkimi, niezdiagnozowanymi zaburzeniami obsesyjno-kompulsyjnymi nie mogę sobie pozwolić, żeby w "Przybij 5!" były tylko cztery tytuły, nie mogłabym spać w nocy :)
Nie korzystam z internetu od wczoraj więc wiem że MUSZE wspomnieć o tym, że te książki są MOIMI koszmarkami, jeśli komuś z Was przypadły one do gustu to wszystko jest jak trzeba - równowaga w naturze zachowana. Potraktujcie ten post z przymrużeniem oka ;)


1. Pamiętniki Wampirów - L. J. Smith
Większość na pewno kojarzy serial o tym samym tytule i BARDZO dobrze bo to jedyna rzecz która powinna się Wam z tym kojarzyć jeśli Wasze wspominania mają być pozytywne. Książki były tragiczne. Od samego początku oglądałam "Pamiętniki" i muszę przyznać jak na wyświechtaną już tematykę wampirów spisywał się całkiem dobrze, więc za namową przyjaciółki (Agnieszko, muszę przemyśleć naszą przyjaźń!) skusiłam się na książki o których istnieniu bardzo długo nie wiedziałam. Można się przyczepić do wielu rzeczy ale jednym z podstawowych problemów jest sam styl autorki, grafomania na bardzo profesjonalnym poziomie. Level hard. Czytało się na prawdę źle a do tego główna bohaterka była straszliwie infantylną, głupią i stereotypową amerykańską nastolatką. Natomiast bracia Salvatore... mdli i bez wyrazu, kompletnie nie kibicowałam żadnemu z nich. No i mamy tutaj również jeden z najgorzej rozpisanych trójkątów miłosnych EVER. Elena nie może się zdecydować kogo kocha, a panowie w spokoju czekają aż się zdecyduje. Kocham Stefano na zabój! Nie... kocham Damona najmocniej na świecie! Nie, jednak Stefano!. W pewnym momencie mamy wrażenie, że ona po prostu nie wie który to który. Fabuła momentami kompletnie nie trzymała się kupy, zero logiki. Nie, nie i nie. Przeczytałam 1,5 tomu i bardzo podziękuję za resztę. Potrzeba komuś podpałki do kominka? Bo kupiłam aż 4 tomy...

2. 50 twarzy Greya - E. L. James
Już widzę jak część z Was przewraca oczami myśląc "Boooże, znowu te 50 twarzy Greya, czy możemy już odpuścić?". Nie. Sorry not sorry. Mi nawet nie chodzi o tematykę tej książki bo każdy kto po nią sięga wie na co się pisze. W tej całej serii po raz kolejny najgorszy jest "kunszt" pisarski autorki który pozostawia wiele do życzenia. WIELE. Grafomaństwo: level double hard. Mój dobry znajomy mówił mi, że czytał tą serię lata temu po angielsku i nie było tak strasznie no ale wybaczcie - oceniam produkt który finalnie trafił w moje ręce. Opisy scen erotycznych był na żenującym poziomie a "mów do mnie brzydko" w wykonaniu Anastasi i Christiana były wybitnie niezręczne i groteskowe. No na mojej wewnętrznej bogini nie zrobiło to dobrego wrażenia.
Można było to zrobić dużo lepiej i wtedy były by szanse na to że ta seria byłaby jedną z lepszych w swoim gatunku. Nie żebym się znała, ta seria skutecznie odstraszyła mnie o tego typu książek. Mogłabym nie znieść kolejnego spotkania bliskiego stopnia.

3. Lolita - Vladimir Naobokov
Byłam bardzo zawiedziona gdy okazało się, że moja przygoda z tak chwalonym Nabokovem okazała się kompletnym niepowodzeniem. Jako miłośniczka literatury rosyjskiej poczułam się obrażona! Robiłam co mogłam, sukcesywnie raz na kilka lat staram się wrócić do "Lolity" bo liczę że może kiedyś nastanie ten "właściwy czas" ale nadszedł moment by się poddać. Tym razem również nie zraża mnie tematyka bo wiem o czym jest "Lolita" - młoda dziewczyna uwodzi dużo starszego od siebie mężczyznę. Jasne, to nie jest dla każdego ale ja wychodzę z założenia że każdy temat można przedstawić w ciekawy sposób. Nabokov chyba wychodził z innego założenia bo ta książka była tak cholernie nudna że złapałam się na czekaniu aż w końcu do czegoś dojdzie między tą "parą". Kibicowałam nastolatce i staremu zbokowi. Gdy dotarło do mnie, że ta książka robi mi masło z mózgu po prostu odpuściłam. Tam się NIC nie działo. NIC. Do tego narracja była jakaś cholernie dziwna, jakby bohater mówił o sobie w trzeciej osobie... Bardzo to było cudaczne.


4. Buszujący w zbożu - J. D. Salinger
Miałam nie pisać o tej książce bo sama myśl o niej wzbudza we mnie bardzo negatywne emocje, a ja już nie jestem najmłodsza i ja się nie mogę denerwować! KOMPLETNIE nie rozumiem fenomenu tej książki i moja niechęć do niej na pewno byłaby mniejsza gdyby świat nie próbował mi na siłę wmówić że to jakieś arcydzieło. Holden jest chłopakiem chodzącym do prywatnej szkoły z internatem, pewnego dnia stwierdza że życie go przerasta i postanawia uciec... nikt nie wie po co i w jakim celu. Taki o, wrażliwy chłopak nam się trafił. Rozmyśla sobie o sensie swojego jestestwa i ma problemy z dupy. Wybaczcie. Ale tak, to są problemy z dupy. Czytałam "Buszującego w zbożu" będąc zaledwie odrobinę starsza od Holdena i kompletnie nie rozumiałam o co temu rozpuszczonemu bachorowi chodzi. Książka na pewno miała nieść jakieś wybitnie głębokie przesłanie, ale niestety było tak głębokie że wpadłam w otchłań i tyle mnie było widać.
Aż się uniosłam, wybaczcie. Ja nie wiem dlaczego ale ta książka porostu mnie denerwuje!
To był pierwszy i ostatni raz kiedy o niej wspominam, od dzisiaj uznajemy że ona nie istnieje i nigdy więcej o niej nie rozmawiamy OK?

5. Spóźnieni kochankowie - William Wharton
Obrzydliwość. Miłość ma wiele twarzy i ja niczego nikomu nie zabraniam. Nie oceniam, każdy powinien kochać i być kochany. Ale nie każda historię trzeba opisywać z drobnymi szczegółami - serio. W telegraficznym skrócie książka jest o romansie mężczyzny z niewidomą staruszką. Nie powiem Wam ile bohater miał lat, wydaje mi się że ponad 40 a ona... 70? 80? Ale to nie jest ważne, cała ich relacja jest mocno naciągana - mężczyzna odchodzi od żony bo ta go zdradza, przeprowadza się do Paryża, tam poznaje staruszkę opiekującą się GOŁĘBIAMI, ona zaprasza go na obiad, on ją maluje, potem się do niej wprowadza, ona okazuje się być dziewicą... Pierwszy raz byłam tak zażenowana tym co czytam, a nie należę do jakiś wstydnisiów. Dodatkowo mężczyzna postanawia umilić nam lekturę opisami ciała swojej kochanki, odczuciami i doznaniami. Już? Wyobraziliście to sobie? NIE MA ZA CO! Domyślam się, że ta książka miała na celu ukazanie piękna miłości w każdym wieku ale forma nie była właściwa. Macie takiego znajomego który czasem w towarzystwie (na trzeźwo bądź nie) zwierza się z jakiś swoich intymnych sytuacji czy podbojów a w tym czasie wszyscy dookoła zaczynają wygładzać sobie swetry, rozglądają się po ścianach, sprawdzają godzinę i bardzo ale to BARDZO starają się nie pokazać jak niekomfortowo się teraz czują? Tak, ten znajomy to własnie ta książka.

Brawo! Żyjecie? Jeśli będziecie mieć jakieś koszmary to z pełną odpowiedzialnością biorę to na siebie. Czytaliście którąś z tych książek? Dajcie znać. No i naturalnie bardzo chętnie poznam wasze koszmarki.

Nie wiedzieć dlaczego posty w których na coś narzekam są najdłuższe ;)
Książki które MUSZĘ przeczytać w 2018 roku

Książki które MUSZĘ przeczytać w 2018 roku

Nigdy nie robiłam sobie listy książek do przeczytania, jak trafiam na książkę która mnie zainteresuję to wrzucam ją na odpowiednią półkę na LubimyCzytać (moje konto) i potem albo kupuję papier albo ebooka. W ciągu roku pojawia się tyle nowych książek, dodatkowo od kiedy mam bloga to czytam tyle recenzji i trafiam na tyle nowych książek że jakakolwiek lista nie miałaby sensu bytu.

Ale ale... postanowiłam zrobić listę 15 książek które MUSZĘ przeczytać w 2018 roku. Będą to książki które odkładam latami na rzecz nowości wydawniczych, klasyki które zawsze obiecuję sobie przeczytać oraz książki które zalegają mi na półce od wieków.


Nie jestem fanką postanowień noworocznych i takowych nie robię więc uznajmy że jest to plan na rok 2018 - czytać więcej klasyków! Zawsze uwielbiałam klasyki, zwłaszcza jeśli mówimy o literaturze angielskiej czy rosyjskiej ale mam wrażenie że w 2017 roku trochę zaniedbałam ten gatunek, przewiduję więc wielki powrót Brontë, Dickensa, Dostojewskiego i wielu innych :)

1."Rok 1984" - George Orwell
zabierałam się za nią już dwa razy - do trzech razy sztuka

2. "Władca Pierścieni" - J.R.R. Tolkien
chciałabym przeczytać CHOCIAŻ "Drużynę pierścienia"

3. "Opowieść o dwóch miastach"- Charles Dickens
lubię Dickensa, dodatkowo książka była wspominana w "Przyjaciołach" ;)

4. "Trzej muszkieterowie" - Alexandre Dumas
wszystko przez Anitę z boook reviews!

5. "Na wschód od Edenu"- John Steinbeck
klasyka klasyków, jest ktoś kto nie słyszał o tej książce?


6. "Paragraf 22"- Joseph Heller
wypatrzyłam tą pozycję na liście 'książek do przeczytania przed śmiercią' od BBC i tak sobie czeka od lat...

7. "Wodnikowe Wzgórze"- Richard Adams
kupiłam tę książkę bo okładka była ładna (tak. wiem.) a że jest ogromna to tak leży i czeka

8. "Sto lat samotności"- Gabriel Garcí­a Márquez
mam tą książkę na półce od jakiś 9 lat - chyba czas najwyższy

9. "Zbrodnia i kara" - Fiodor Dostojewski
po udanej przygodzie z "Braćmi Karamazow" nie pozostało już nic innego

10. "Pielgrzym" - Terry Hayes
nie jestem fanką kryminałów/thrillerów ale ludzie rozpływają się nad tą książką


11. "Pani Dalloway" - Virginia Woolf
uwielbiam  Virginie Woolf ale do tej pory nie przeczytałam jej najpopularniejszego dzieła

12. "Agnes Grey" - Anne Bronte
na półce mam jakieś 90% książek sióstr Bronte więc wypadałoby zacząć je czytać

13. "Z mgły zrodzony" - Brandon Sanderson
wypadałoby w końcu zapoznać się z panem Sandersonem *macham do Ani z Książkowych podróży w chmurach*

14. "Północ i południe" - Elizabeth Gaskell
nigdy nie czytałam żadnej książki tej autorki a "Północ i południe" to klasyka klasyków

15. "Cmętarz zwieżąt" - Stephen King
nie lubimy się z Kingiem więc dam mu ostatnią szansę - książka polecana przez fanów


Od 2 lat nie brałam udziału w żadnym wyzwaniu a w tym roku jakoś naszło mnie na zabawę - postanowiłam więc wziąć udział w wyzwaniu czytelniczym od Kirimy dotyczącym klasyków :) Bardzo ciesze się, że trafiłam na to wyzwanie bo będzie mnie motywować do skreślania pozycji z mojej listy.
Weźmiecie udział w tym wyzwaniu?
Dajcie znać czy macie książki które bezapelacyjnie MUSICIE przeczytać w tym roku :)



Pamiętnik księżniczki - Carrie Fisher, Leia w ziemskim wydaniu

Pamiętnik księżniczki - Carrie Fisher, Leia w ziemskim wydaniu

Dawno, dawno temu w odległej galaktyce...
Jako zagorzała fanka Gwiezdnych Wojen, nie mogłam odpuścić sobie tej książki, więc będąc jeszcze na 'haju' po seansie "Ostatniego Jedi" zabrałam się za "Pamiętnik księżniczki" od razu po rozpakowaniu paczki z książkami.
Przeczytałam ją jednym tchem. Zawsze lubiłam poczucie humoru którym charakteryzowała się Carrie Fisher więc wiedziałam czego się spodziewać. Bez dwóch zdań - bezpośredniość to jej drugie imię.


Autorka zdradza nam jak w doszło do tego że zagrała w "Nowej nadziei", co na pewno będzie nie lada gratką dla fanów międzygalaktycznej sagi. Należy jednak pamiętać że ta książka jest o Carrie, niespełna 20-letniej dziewczynie która wkracza w świat aktorstwa będąc pełną obaw - a nie o tym jak powstawała jedna z najpopularniejszych serii filmowych na świecie.
Ta młoda dziewczyna wyrosła na pewną siebie, wygadaną kobietę która nie przebiera w słowach, ciężko wiec wyobrazić sobie że na początku swojej kariery Carrie była cichą, szarą myszką która czuła się niezręcznie niemal w każdej sytuacji. Autorka dzieli się z nami kilkoma stronami ze swojego pamiętnika w którym pisywała regularnie podczas kręcenia pierwszej części (teoretycznie IV części) Gwiezdnych Wojen, co sprawiło że polubiłam Carrie jeszcze bardziej bo okazało się że to co działo się wtedy w jej głowie wcale nie odbiega od tego co dzieje się w głowach setek tysięcy młodych kobiet na całym świecie - ja również odnalazłam w niej cząstkę siebie.

Tym co mnie odrobinę zawiodło jest fakt że książka praktycznie w 85% kręci się wokół jej romansu z... Harrisonem Fordem. Ustalmy to na samym początku - nie pochwalam romansowania z żonatym mężczyzną ALE... młody Harrison Ford? No ja przepraszam bardzo ale mi po dziś dzień miękną kolana jak widzę Hana Solo na ekranie więc w pełni rozumiem Carrie - po prostu przepadła. Poza tym do romansu potrzeba dwóch osób.


Z drugiej strony nie ma co się dziwić że książka traktuje głównie o relacji autorki z Fordem - młoda dziewczyna zakochuje się w starszym o ponad 10 lat mężczyźnie który wywraca jej świat do góry nogami. Kogo obchodzi jakiś film? Film, który był tylko tłem do burzliwych wydarzeń w życiu Carrie. Trzeba pamiętać że w latach 70. na planie pierwszej części sagi jeszcze nikt nie wiedział, że Gwiezdne Wojny będą cieszyć się tak ogromną popularnością przez dłuuuugie lata.

Domyślam się, że ta książka nie jest dla wszystkich. Nie każdego zainteresują losy księżniczki Lei i Hana Solo po godzinach. Nie każdy z przyjemnością będzie czytać o tym jak Carrie straciła głowę dla milczącego i mrukliwego Harrisona. Ja spędziłam z tą pozycją dwa bardzo miłe wieczory i wydaje mi się, że jeśli ktoś chciałby poznać Carrie Fisher trochę lepiej nie jako aktorkę - ale człowieka to ta książka będzie strzałem w dziesiątkę :)

Podsumowanie roku 2017 (+ krótkie podsumowanie grudnia)

Podsumowanie roku 2017 (+ krótkie podsumowanie grudnia)


Witam Was w 2018 roku! Tak, wiem że nie było mnie tutaj strrrasznie długo i nawet nie do końca mam jakąś logiczną wymówkę... Te Święta spędzałam w Polsce i przygotowania do wyjazdu KOMPLETNIE mnie rozstroiły. Tym razem wyjątkowo nie mogłam się ogarnąć, obiecywałam sobie że przygotuję sobie posty "na zaś" ale niestety nic z tego nie wyszło. Ale ale - dotarłam do domu i już spieszę do Was z podsumowaniem całego roku :)

Należałoby jeszcze wspomnieć o grudniu który przeleciał mi przez palce :O
W tym miesiącu nie było szału - przeczytałam jednie 6 książek ale absolutnie nie czuje się winna, bo już pod koniec listopada obiecałam sobie że totalnie odpuszczam sobie grudzień i nie będę się do niczego zmuszać. Pewnie dobiłabym do 8 książek gdyby nie wyjazd i fakt że przez ponad 10 dni byłam poza domem i nie bardzo miałam czas przysiąść z książką na kanapie.


Księga Cmentarna - Neil Gaiman
Nie była to najlepsza książka Gaimana (którego uwielbiam tak swoją drogą) ale na pewno warta przeczytania. Chłopiec wychowywany przez duchy? Nie powiecie mi że to nie kusi.

Język cierni - Leigh Bardugo
Recenzję tej książki możecie przeczytać > o tutaj <

Harry Potter i Kamień Filozoficzny (ilustrowane wydanie) - J. K. Rowling
Czy to wymaga komentarza? Są Święta - jest Harry, a ilustrowane wydanie tylko uprzyjemniło mi czytanie tej książki po raz 84692153.

Dziadek do orzechów - Ernst T. A. Hoffmann
Historia stara jak świat a jednak udało mi się przeżyć 28 lat bez jej znajomości i ze smutkiem stwierdzam że nie jestem zachwycona. Bardzo dziwna historia z elementem jakiejś psychodelicznej fantastyki - dość dziwacznie ;)

Siła, która ich przyciąga - Brittainy C. Cherry
Kolejna przyjemna książka autorstwa mojej nowej PRZYJACIÓŁKI Brittainy, chociaż jak na razie "Woda, która niesie ciszę" wygrywa.

Listy do utraconej - Brigid Kemmerer
Byłam strasznie podjarana tą książka przez liczne opinie i niestety ale po raz kolejny moje oczekiwania były zbyt wysokie. Przyjemna książka ale nic specjalnego.

W 2017 roku przeczytałam 132 książki

Czyli o 2 więcej niż w roku 2016 i o 22 więcej niż w roku 2015 więc teoretycznie nie mam na co narzekać. Co prawda mój wewnętrzny pedant trochę rozpacza bo chciałam zamknąć ten rok z 135 książkami ale nie można mieć wszystkiego, jestem w pełni zadowolona z wyniku.
Dodatkowo cieszy mnie fakt że od kiedy postanowiłam odpuszczać książki które mi nie pasują albo które są wybitnie złe to nie mam na koncie książek które oceniłabym bardzo nisko. Zawsze wiem o czym jest książka za którą się zabieram i często przed wyborem kolejnej lektury bazuję na opinii ludzi którzy mają podobny gust do mojego więc nie mam niemiłych niespodzianek.
Teraz czas na złotą trójkę ubiegłego roku! Dla równowagi wybrałam również 3 najsłabsze książki które wpadły w moje ręce i chociaż nie były to dramatycznie złe pozycje to trochę szkoda mi czasu który na nie poświeciłam.


3 NAJLEPSZE KSIĄŻKI:

Słowik - Kristin Hannah
Jeśli mamy do czynienia z obyczajówką której akcja ma miejsce podczas II Wojny Światowej a głównymi bohaterkami są kobiety - je jestem kupiona za każdym razem. Dwie siostry które muszą przetrwać w okupowanej przez Niemców Francji - zbuntowana Isabelle dołącza do ruchu oporu, a Vianne nie mając wyjścia musi przyjąć pod swój dach jednego z niemieckich oficerów. Rewelacyjna książka!

Ciernista róża - Charlotte Link
Recenzja pojawiła się na blogu dawno temu, gdy byłam blogowym niemowlakiem > tutaj <

Bez serca - Marissa Meyer
Recenzję tej rewelacyjnej książki możecie przeczytać na blogu > tutaj <


3 NAJGORSZE KSIĄŻKI:

Zwierzęta nocy - Austin Wright
Niby mamy thriller ale... czegoś tu brakuje. Historia jest bardzo naciągana a wątki są poprowadzone w bardzo dziwaczny sposób. Nie oszukując - męczyłam się z tą książką dobry miesiąc.

Biała Masajka - Corinne Hofmann
Historię Corinne znałam z filmu, o którym pewnie słyszał już każdy - niestety ale niepotrzebnie pokusiłam się na literacki pierwowzór bo książka była napisana na prawdę słabo. O ile w filmie całą historię ratują piękne plenery to w książce głupota autorki/głównej bohaterki aż bije po oczach.

Przebudzenie króla - Maggie Stiefvater

Być może będę smażyć się w piekle ale cała seria "The Raven Cycle" po prostu mi się nie podobała. Fabuła momentami nie trzymała się kupy, historia była bardzo chaotyczna i nic mnie nie porwało. Ostatnią część czytałam trochę z przyzwoitości i muszę przyznać że straszliwie się męczyłam.


Jaka była najlepsza książka która przeczytaliście w ubiegłym roku?
Dodatkowo - jeśli bierzecie udział w ciekawych czytelniczych/książkowych wyzwaniach to dajcie znać w jakich, bo chyba chciałaby pobawić się w coś takiego w tym roku :)

Język cierni. Opowieści snute o północy i niebezpieczna magia - Leigh Bardugo

Język cierni. Opowieści snute o północy i niebezpieczna magia - Leigh Bardugo

Dzisiaj krótko i na temat.
Jestem prostym człowiekiem. Widzę że wyszła nowa książka Bardugo - kupuję w ciemno.
Przyznaję się bez bicia! Kupiłam tę książkę z dwóch konkretnych powodów:

1. bo to piękne, ilustrowane wydanie
2. bo Leigh Bardugo

W momencie gdy klikałam KUP na stronie jednej z księgarni internetowych, nie miałam pojęcia o czym jest ta książka. Wiedziałam tylko że jest to książka należąca do świata z "Szóstki wron" i "Trylogii Griszy" co po prostu oznaczało że ja MUSZĘ ją mieć.


"Język cierni" to zbiór kilku baśni, które jak rozumiem możemy uznać że były czytane dzieciom w wykreowanym przez autorkę świecie. Mamy do czynienia z sześcioma pięknymi i oczywiście pouczającymi przypowieściami, które uzupełnione są PRZEPIĘKNYMI ilustracjami. Mogłabym rozpływać się nad tym wydaniem godzinami. Obrazki znajdują się dosłownie na każdej stronie. KAŻDEJ. Wiecie jak to czasem jest, niby książka jest ilustrowana a potem okazuje się, że mamy do czynienia z 8 ilustracjami na całe 400 stron...
W tym wypadku podczas czytania konkretnych przypowieści obrazki z każdą kolejną stroną coraz bardziej wypełniają brzegi kartek po to aby na samym końcu połączyć się i przedstawić nam obraz 'podsumowujący' całą historię.

Każda baśń ma swój odrębny klimat i barwnych bohaterów. Mamy do czynienia z Aymą - brzydką dziewczyną która była szpetna ale bardzo odważna i bystra dzięki czemu zjednała sobie potwora z lasu. Kolejnym bohaterem jest list który potrafił wykaraskać się z każdej opresji ale zgubiło go jego dobre serce. Poznamy również Wiedźmę która swoimi zdolnościami kulinarnymi potrafiła ukoić zbolałe dusze odwiedzających ją ludzi.


Yeva natomiast była nie tylko onieśmielająco piękna ale również nieskończenie dobre czego nie dostrzegał jej pazerny ojciec więc mimo iż cieszyła się zainteresowaniem wielu zalotników - oddała serce strumykowi.
Przedostatnia opowieść bardzo przypominała mi "Dziadka do orzechów" ale drobnym z twistem fantasy.
Na sam koniec zostawiona najdłuższą historię - o dwóch syrenach które z największych rywalek stały się najlepszymi przyjaciółkami. Bardzo ciekawa historia opowiadająca o przyjaźni, zdradzie i ambicji.
Nie jestem nawet w stanie wybrać swojej ulubionej - w każdej było to "coś" i nie nudziłam się ani przez chwilkę.
Myślę że fani poprzednich książek autorki będą usatysfakcjonowani. Jednocześnie uważam że jeśli jeszcze nie mieliście styczności z Leigh Bardugo a nie koniecznie macie ochotę rzucać się na głęboką wodę i sięgać na przykład po trylogię to taki zbiór baśni będzie świetnym początkiem wspaniałej przygody :)


Koniecznie dajcie znać czy mieliście już styczność z tą autorką!

Przybij 5! Ulubione trylogie/cykle/sagi bla bla bla...

Przybij 5! Ulubione trylogie/cykle/sagi bla bla bla...

Nastał czas na kolejna odsłonę serii "Przybij 5!" i tym razem zabieram Was na wycieczkę po moich ulubionych 'tasiemcach'. Znamy się już jakiś czas - znamy nie? Ale wydaje mi się, że jest coś czego możecie jeszcze o mnie nie wiedzieć - nie przepadam za seriami książkowymi. Do tego zawsze staram się czekać aż wszystkie tomy zostaną wydane i dopiero wtedy zabieram się za czytanie. Nie dla mnie czekanie latami na kontynuację. Wszystkie serie przechodzą wnikliwą analizę zanim zdecyduje się poświęcić im kawałek mojego życia - czy to oznacza że mam problem z zaangażowaniem? ;)
Był taki czas, że miałam wrażenie że dosłownie każda książka która wychodzi jest częścią jakiejś trylogii. Potem autorów zaczęło ponosić i z niejasnych dla mnie przyczyn zaczęli uznawać że ich opowieści są na tyle ciekawe że trzeba je rozwlekać na 5, 6 lub nawet 7 tomów (takie cuda jak "Pretty Little Liars" kompletnie pomijam bo ta seria ma 8742485 części). Oczywiście poniższa lista jest dowodem na to że czasem warto zdecydować się na coś więcej niż jednotomówka bo można odkryć nowy, niezwykły świat i pomieszkać w nim przez chwilę.
Celowo pomijam Harrego Pottera bo jest miłością mojego życia i znajduje się poza konkurencją! :)


1. Igrzyska Śmierci - Suzanne Collins
Na tą serię trafiłam dzięki ekranizacji - byłam z chłopakiem w centrum handlowym i postanowiliśmy iść spontanicznie na "coś" do kina. Tym czymś okazały się "Igrzyska Śmierci" (pamiętacie te czasy kiedy nikt nie wiedział kim jest Jennifer Lawrence? :D) które bardzo mi się spodobały więc czym prędzej sięgnęłam po książki. Przeczytałam całą trylogię w 3 dni i byłam zachwycona. To było moje pierwsze spotkanie z klimatem dystopii i bardzo ciesze się, że zaczęłam właśnie od  "Igrzysk" bo mam wrażenie że inne serie to już nie to samo ;)
Koniecznie muszę wspomnieć, że ja byłam kompletnie usatysfakcjonowana (nie, nie udało mi się napisać tego dobrze za pierwszym razem) zakończeniem bo bardzo lubiłam Peetę ale jak już wiecie ja mam ogromną słabość do takich ewidentnie dobrych postaci. Peeta to taki kochany, grzeczny i oddany chłopak. Gale tez był OK ale tak na prawdę to nie ma go za wiele na stronach książki więc nawet nie ma kiedy zżyć się z jego postacią.
#TeamPeeta !!

2. Saga Pieśni Lodu i Ognia - George R. R. Martin
Aka"Gra o tron" bo wiele osób tak właśnie kojarzy tą sagę. W tym wypadku przyznaje się bez bicia - najpierw był serial. Ale tylko pierwszy sezon! Znajomi polecali mi go wręcz na siłę, a ja byłam przekonana że to nie moje klimaty - jacyś rycerze? smoki? Litości, nie będę tego oglądać
Więc się skusiłam iii... obejrzałam cały sezon na raz bo nie mogłam się oderwać.
Z resztą podobnie było z książkami, mam wrażenie że przeczytałam całość w ciągu tygodnia i potem miałam największego książkowego kaca na świecie. Trochę dlatego, że to był koniec przygody z Westeros, trochę dlatego że kontynuacja nie była nawet w połowie gotowa. Swoją drogą - myślicie że dożyjemy "Wichrów Zimy"? Ja powoli godzę się z tym że nie będzie mi dane przeczytać tej sagi do końca. Chyba żadna seria nie wywołała u mnie tylu emocji. Do śmierci będę pamiętać, że o Czerwonym Weselu czytałam w pociągu, miałam taką minę że mężczyzna siedzący na przeciwko zapytał czy wszystko ze mną w porządku bo wyglądam na zdenerwowaną - NO HALO! Właśnie wykończyli jedną z moich dwóch ulubionych postaci! R.I.P Rob :(
Drugą od samego początku był Jon - zanim to stało się modne. 
Biedny taki, nikt go nie kochał, pojechał na Mur i nikt nawet nie próbował go zatrzymać! Poruszył moje zlodowaciałe serduszko. Z resztą w przypadku SPLiO ciężko o ulubionego bohatera bo książki są przepełnione świetnymi postaciami, które bardzo ewoluują na naszych oczach.
Poza tym valar morghulis - all men must die, lepiej się nie przywiązywać.

3. Saga Księżycowa - Marissa Meyer
Nikt z nas tu obecnych nie ma tyle czasu i życia ile trzeba żebym opisała jak bardzo uwielbiam tą serię. Oczywiście natrafiłam na nią dzięki zagranicznym youtuberom którzy wychwalali te książki pod niebiosa - mieli rację. Jak tylko usłyszałam że jest to seria retellingów znanych i lubianych baśni - byłam kupiona bo jak powszechnie wiadomo mentalnie mam 10 lat. Idąc po kolei poznajemy nowe wersje Kopciuszka, Czerwonego Kapturka, Roszpunki oraz Królewny Śnieżki. Do kompletu wyszła jeszcze krótka, uzupełniająca nowela o Złej Królowej z Królewny Śnieżki – która również jest rewelacyjna. Wszystko jest utrzymane w klimacie fantasy, odrobiny dystopii, szczypty sci-fi. W każdym tomie główne skrzypce grają inni bohaterowie ale ich losy się przeplatają aż do ostatniego tomu w którym łączą swoje siły.
W listopadzie Wydawnictwo Papierowy Księżyc wypuściło pierwszą część serii „Cinder” w twardej oprawie, z piękną oryginalną okładką <3 Seria była wypuszczona wcześniej przez inne wydawnictwo ale tylko do II tomu, potem została wstrzymana. Skuście się bo warto!


4. Trylogia Griszy - Leigh Bardugo
Podobała się Wam "Szóstka wron"? Jeśli podobnie jak ja, totalnie poddaliście się urokowi Kaza i jego ekipy to jest to dla pozycja obowiązkowa! Bardzo rzadko zdarza się, że chciałabym żeby jakaś seria miała WIĘCEJ tomów a w tym przypadku tak było, strrrasznie nie chciałam żeby ta przygoda dobiegła końca :( Ja możecie się domyślać, tym razem zagłębiamy się w świat Grisz...ów? Griszych? (lol), czyli ludzi posiadających niezwykłe 'magiczne' moce. Ogromnym plusem tej serii postać Aliny, a musicie wiedzieć że w 98% przypadków jeśli coś mnie denerwuje w książce jest to zawsze główna bohaterka. Nie tym razem. Alina nie była za ładna i zdawała sobie z tego sprawę, co więcej reszta ludzi też o tym wiedziała - nie było motywu kiedy wmawia się nam że dziewczyna jest "szarą myszką" a jakimś cudem okazuje się najpiękniejszą kobietą na Ziemi. Dodatkowo Alina postępuje... LOGICZNIE, za co w tej chwili powinnam wręczyć jej medal bo to sprawia że staje się Królową Głównych Bohaterek. Nie jest przesadnie odważna ani przesadnie głupia. Owszem - popełnia błędy ale to tylko sprawia że wydaj się bardziej realna, podobnie jak reszta bohaterów. Przez serie przewija się kilka schematów ale konstrukcja historii była na tyle dobra że na prawdę nie razi to w oczy :)

5. Diabelskie Maszyny - Cassandra Clare
To było moje pierwsze spotkanie z Cassandrą Clare i bardzo się ciesze że nie zaczęłam od Darów Anioła bo możliwe że nie sięgnęłabym już po nic więcej. Nie żeby 'Dary' mi się nie podobały - były bardzo OK ale moim zdaniem cała historia została sztucznie rozciągnięta a tomów było stanowczo za dużo. Za to Diabelskie Maszyny był wszystkim czego mi było trzeba - nowy ciekawy świat, akcja osadzona w XIX-wiecznym Londynie oraz jeden z lepiej rozpisanych trójkątów miłosnych z jakimi się spotkałam. Mamy dwójkę przyjaciół - panowie są tak rożni od siebie jak to tylko możliwe, ogień i woda. Zarówno Will jak i Jem są świetnie wykreowani a ich relacje z Tessą  są na tyle ciekawe że pierwszy raz w moim czytelniczym życiu nie wiedziałam komu kibicować! Do tego końcówka trylogii wbiło mnie w fotel i uważam, że inni autorzy mogliby brać przykład z Clare bo co jak co, ale potrafi w epicki i satysfakcjonujący sposób zakończyć serię.
Z jednej strony chciałabym zobaczyć film bądź serial na podstawie tych książek ale w drugiej wiem że nikt nie jest w stanie zrobić tego wystarczająco dobrze... Tym bardziej że po moich doświadczeniach z filmową i serialową wersją Darów Anioła która jest po prostu obrazą dla fanów serii (w obu przypadkach aktor grający Jace'a jest ŻARTEM), nie mam ochoty żeby ktoś perfidnie bezcześcił Diabelskie Maszyny.
Też czekacie na te piękne wydania od Wydawnictwa MAG? *.*


Jeśli macie jakąś ukochaną serię i uważacie że absolutnie każdy na świecie powinien ją przeczytać to podzielcie się tytułem w komentarzach, z chęcią zabiorę się za jakąś petardę!


Wieża - Daniel O'Malley, zaskakujący debiut

Wieża - Daniel O'Malley, zaskakujący debiut


Chciałam przyjść do Was z recenzją tej książki dawno temu ale nie mogłam wygrzebać się z czytelniczych zaległości  ale oto jestem! Nadszedł czas na debiut Daniela O'Malleya - pierwsza część serii "Z Archiwum Checquy" (Goodreads mówi że to dylogia ale nie wiem ile w tym prawdy)
Dzisiaj książka dość niezwykła, bo przyznam, że młoda już nie jestem - trochę w życiu widziałam ale taka książka trafiła w moje ręce po raz pierwszy. Kryminał fantasy? Tego jeszcze u mnie nie było.

Na samym początku poznajemy naszą główna bohaterkę Myfawny (nie, normalne imiona w książkach są passe) która jakby... nie do końca jest sobą. Dziewczyna budzi się wśród martwych ciał, nie pamięta kim jest, co tu robi i co się właściwie stało. Okazuje się, że pełni ona funkcję Wieży w organizacji chroniącej świat przed nadprzyrodzonymi i nadnaturalnymi zjawiskami - Checquy. Na szczęście trafiła się nam bystra bohaterka, która w odpowiednim momencie napisała serię listów do "przyszłej" siebie, tłumacząc kim jest, czym się zajmuje i co mogło sprawić że ktoś zapragnął jej milczenia. 
Myfawny którą poznajemy jest cyniczna, zadziorna i pewna siebie - zupełnie inna niż kobieta która zamieszkiwała to ciało przed utratą pamięci. Ku mojemu zdziwieniu, nikt z ludzi z którymi bohaterka wchodzi w interakcję zdaje się nie zauważać że tak na prawdę ma do czynienia z zupełnie inną osobą. Ale na pewne elementy można przymknąć oko, ponieważ:
1. Jest to debiut autora
2. W książce tyle się dzieję i tak trzyma w napięciu że nie ma kiedy zwrócić uwagi na niedociągnięcia ;)
Organizacja Checqua jest wykreowana po mistrzowsku, mamy króla i królowa, gońców, pionki oraz wieże - przypomina wam to coś? Dokładnie tak - szachy. Przyznacie że to genialny pomysł, prawda?


Wiemy że osobą której zależało na śmierci Myfawny jest ktoś z jej współpracowników - ale kto?
Ja stawiałam na drugą Wieżę, która dzieli jeden umysł z czterema ciałami oraz kobietę która jest zdolna przedrzeć się do snów - czy miałam rację?  
Może to być dosłownie każdy ale nasza bohaterka musi jednocześnie udawać że wie kim jest i co robi oraz rozwikłać zagadkę utraty swojej pamięci. Żeby nie było zbyt łatwo - na to wszystko pojawia się siostra Myfawny której kobieta nie widziała od momentu gdy rodzice oddali ją do Organizacji ze względu na jej nadprzyrodzone moce.
Ale że co? Nie wspominałam że nasza bohaterka może dotykiem manipulować i sterować ludzką wolą, odczytywać myśli i praktycznie rozpuścić człowieka od środka? Może i to jeszcze jak!
Elementy fantastyki świetnie przeplatają się z zagadką kryminalną, do tego pamiętajcie że główna bohaterka straciła pamięć nie bez przyczyny - wiedziała zbyt wiele. O czym?
Musicie przeczytać żeby się dowiedzieć, nie mogę zdradzić Wam wszystkiego!

Jestem bardzo mile zaskoczona tą książką, jest to gatunek po który normalnie nigdy bym nie sięgnęła a teraz wiem ile mogłabym stracić. Świat w którym osadzona jest akcja, intrygi, kreacje bohaterów - to wszystko sprawiło że nie miałam ochoty na zakończenie przygody z "Wieżą".
Wiem że wśród Was jest wielu miłośników kryminałów - na prawdę zachęcam do sięgnięcia po tą książkę nawet jeśli wydaje się Wam że to nie do końca klimaty które lubicie. Ja osobiście nie jestem  wielką fanką kryminałów ale historia Myfawny wciągnęła mnie na tyle że nie mogę doczekać się kolejnej części (dlatego właśnie zawsze czekam aż seria jest wydana w całości!) ze świata Checquy.
Mroczny klimat który towarzyszy nam od pierwszej strony pozwala w pełni wczuć się w akcję która nie zwalnia ani na chwilę - ja jestem kompletnie oczarowana.


Za możliwość przedpremierowego przeczytania książki dziękuję wydawnictwu Papierowy Księżyc


Copyright © 2014 booklicity , Blogger